o wyniku wyborów zdecyduje Lidl


Dlaczego nie Biedronka czy Auchan? "Biedronkowcy" i "Auchanowcy" chodzą na wybory, wiedzą na kogo zagłosować i nic tego nie zmieni. Klienci Lidla są inni. Oni nie chodzą na wybory bo ich to nie interesuje.
To ludzie z Zachodu Polski, trochę z Północy, i z dużych miast. Mają mieszkanie lub dom, czasem i to i to. Mają samochód i nim jeżdżą na zakupy. Nie mają długów a za to trochę majątku i dochody około średniej lub trochę większe. Mają wcześniejsze emerytury, pracowali lub pracują za granicą, mają solidne posady, lub jakiś biznesik. W ogóle ich nie interesuje, czy Ministrem Sprawiedliwości będzie Pan Z. czy Pan B. czy Pani X.
Nie są Inteligencją ani Elitą ale (choć nawet o tym niekiedy nie wiedzą) polską middle class.
To 20% wyborców, które może zagłosować bo ma zameldowania, wpis na listę wyborców, zdrowe nogi, zdrową głowę i czas w niedzielę wyborczą. Nie głosuje, bo cieszy się swoją zaradnością, swoją stabilizacją.
Cena masła w Lidlu w ostatnie trzy dni zakupowe przed wyborami w okolicach  5zł uspokoi ich, że jest dobrze.
Cena 10 zł będzie złowrogą zapowiedzią, że ich szczęście, ich spokojny świat jest zagrożony. I sprowokuje do wyjścia z domu w niedzielę wyborczą.
Co zrobi Lidl? Zgodnie z odwiecznymi prawami biznesu zrobi promocję przedświąteczną a potem promocję na kiełbaski przed długim weekendem majowym, może dorzuci też masło po 3,80. Czy zrobi promocję przed 10tym? Zrobi albo nie zrobi. Tego jeszcze nie wie nikt. Piłka w grze, a jak piłka to "przekleństwo Linekera": Football is a simple game. Twenty-two men chase a ball for 90 minutes and at the end, the Germans always win.
Nie jesteśmy Państwem na B., czy na K. czy na R. czy na A. Wszystko się może zdarzyć.